Lifestyle dilbert - nagłowek

Opublikowano 15 maja 2013 | przez Paweł Montwiłł

5

Dilbert woli przeciętność od 10 tysięcy godzin

Wiele ludzi spędza całe godziny przegrzebując Internet w poszukiwaniu magicznych formuł i sekretów jak osiągnąć sukces w biznesie, sporcie czy sztuce. Wydaje im się, że posiądą jakąś magiczną wiedzę i wdrożą ją w życie co pozwoli im dotrzeć do pożądanego miejsca. Najlepiej bez większego wysiłku. Sieć pełna jest „15 sposobów na…”

Prawda jest taka, że żadna sekretna receptura nie istnieje. Jedyną receptą na doskonałość w wybranym obszarze jest ciężka praca. Godziny. Setki i tysiące godzin. Świetnie widać to po sportowcach. Mój znajomy trenował kiedyś pływanie. Wstawał o 5 rano przed wszystkimi i szedł na basen. Gdy inni szli do domu po szkole oglądać telewizję, on znowu wybierał się na pływalnię.

Dilbert ma jednak odmienne zdanie na temat 10 tysięcy godzin.

dilbert

  • „Badania pokazują, że potrzeba 10 tysięcy godzin praktyki by być wybitnym w czymkolwiek.
  • Wydaje mi się, że chęć ćwiczenia tej samej rzeczy przez dziesięć tysięcy godziny zalicza się do chorób umysłowych
  • To mi pozwala lepiej się czuć z moją przeciętnością
  • Nie ma za co.”

Ważne są oczywiście najlepsze praktyki w zarządzaniu, skuteczne techniki sprzedaży, inspiracje przy tworzeniu dzieł sztuki czy wiedza potrzebna do zaprojektowania budynku by się nie zawalił. Nie ma jednak magicznej reguły. Gdyby była, to wiele osób by ją zastosowało i przestałaby być magiczna.

Na osoby, które nie chcą pracować ciężko czeka przeciętność. Wyprzedzą ich ludzie, którzy inwestują swój czas i wysiłek by iść do przodu. Nie należy mylić tego z wyścigiem szczurów, zarzynaniem się czy pracą ponad siły. Bo praca jest tylko narzędziem a nie celem samym w sobie. Chodzi jednak o wybranie zajęcia, które najbardziej nam odpowiada i wytrwałym podążaniu obraną ścieżką. Jakie to proste, prawda?

Proste odpowiedzi wydają się jednak najtrudniejsze do przyjęcia. Niewiarygodne. Skoro to takie łatwe to dlaczego nie każdemu się udaje dojść do perfekcji? Bo w życiu to, co oczywiste często przychodzi z największym trudem i oczywistość wcale nie równa się rzeczywistości. Zawsze znajdą się jednak kuglarze oferujący nam dietę cud, szybki sposób na zarobienie pieniędzy czy bezstresowe życie.

W książce Daily Rituals: How Artists Work znajdziecie fragmenty, które świetnie opisują rzeczywistość codziennego siadania do rutynowej pracy:

„Dzisiaj znowu pracowałem od siódmej rano do szóstej wieczorem, bez oderwania za wyjątkiem tego, by coś zjeść.” napisał Vincent van Gogh w 1888 roku w liście do swojego brata, Theo, dodając „Zmęczenie nie przechodzi mi przez myśl, powinienem namalować kolejny obraz tej nocy i doprowadzić dzieło do końca”.

„Inspiracja jest dla amatorów,” powiedział artysta Chuck Close. „My po prostu siadamy do pracy i robimy”.

Trzeba jednak pamiętać o tym by 10 000 godzin pracy inwestować w sferę, które nas pasjonuje.

„Jeżeli robisz coś co nie współgra z twoim duchem, to 5 minut ciągnie się jak cała godzina.”
Sir Ken Robinson

Tagi:


Podobał Ci się wpis? Kliknij poniżej :)

  




  • Eckhart

    A co jest w sumie złego w przeciętności? To fałszywe „ja” nie znosi jakiejkolwiek przeciętności. Dlatego najlepiej się czuje, kiedy może myśleć o sobie: „jestem lepszy od innych, wyróżniający się” albo wręcz przeciwnie: „jestem beznadziejny”, „jestem najgorszym z nędzarzy”. Jeżeli mówi nawet o sobie „jestem przeciętny” to w myśli biczuje się: „no tak, przeciętny – czyli nie z górnej półki, czyli w sumie beznadziejny”. Więc funkcjonuje na zasadzie „zero or hero”.
    Prawdziwa nieprzeciętność wyrasta z przeciętności. Łatwo zaharować się dla paru tysięcy dolarów, albo walnąć kupę w galerii sztuki i być nieprzeciętnym. Łatwo głosić szokujące hasła, powiedzieć „pizda” albo „chuj” w telewizji, czy nosić wielki, różowy czub na głowie. Wśród mnóstwa szokujących i wrzeszczących głośno postaci (zwłaszcza w rozbuchanych mass-mediach) nieprzeciętny zaczyna być ten, kto działa z przeciętności. Bo nie musi nic udawać, i dlatego otwiera się na prawdziwą kreatywność.
    Człowiek prawdziwie nieprzeciętny też nie widzi tego, że jest nieprzeciętny, bo nie skupia się na swojej nieprzeciętności. Skupia się na swojej robocie, na tym, co ma do zrobienia tu i teraz, i z jego pozornej przeciętności ta nieprzeciętność wyrasta organicznie. Może w pierwszej chwili większość łykaczy popkultury tej nieprzeciętności nie zauważy, ale ci, którzy mają zauważyć, to zauważą.

  • Eckhart

    Zastanówmy
    się wspólnie: może Dilbert ma trochę racji… Może self-growth nie polega na
    wychodzeniu z przeciętności? Bo co jest w sumie złego w przeciętności? Na pewno
    fałszywe „ja”, nastawione na osiągnięcia i wyniki, nie znosi
    jakiejkolwiek przeciętności. Dlatego najlepiej się czuje, kiedy może myśleć o
    sobie: „jestem lepszy od innych, wyróżniający się” albo wręcz
    przeciwnie: „jestem beznadziejny”, „jestem najgorszym z
    nędzarzy”. Jeżeli mówi nawet o sobie „jestem przeciętny” to w
    myśli biczuje się: „no tak, przeciętny – czyli nie z górnej półki, czyli w
    sumie beznadziejny”. Więc funkcjonuje na zasadzie „zero or
    hero”.

    Prawdziwa nieprzeciętność wyrasta z przeciętności. Łatwo zaharować się dla paru
    tysięcy dolarów, albo głosić szokujące hasła; łatwo naruszać codzienne normy.
    Mam wrażenie, że wśród mnóstwa szokujących i wrzeszczących głośno postaci
    (zwłaszcza w rozbuchanych mass-mediach) nieprzeciętny zaczyna być ten, kto
    działa z przeciętności. Bo nie musi nic udawać, i dlatego otwiera się na
    prawdziwą kreatywność.

    Człowiek prawdziwie nieprzeciętny też nie widzi tego, że jest nieprzeciętny, bo
    nie skupia się na swojej nieprzeciętności. Skupia się na swojej robocie, na
    tym, co ma do zrobienia tu i teraz, i z jego pozornej przeciętności ta
    nieprzeciętność wyrasta organicznie. Może w pierwszej chwili większość łykaczy
    popkultury tej nieprzeciętności nie zauważy, ale ci, którzy mają zauważyć, to
    zauważą.

    • Przeciętność w tym znaczeniu do rezygnacja z realizacji swoich planów i przekuwaniu talentów na zmienianie rzeczywistości wokół siebie. Najwyższą potrzebą człowieka po zapewnieniu tych podstawowych, jest dawanie oraz tworzenie czegoś większego niż on sam.

      Przeciętność często wynika z braku motywacji i wiary, że możemy zrobić coś wartościowego w życiu – zamiast marazmu, tracenia czasu przed telewizorem czy internetem.

      Można wieźć bardzo proste życie bez wybujałej kariery np. będąc sklepikarzem. Tutaj chodzi bardziej o zaangażowanie. Można sprzedawać z zaangażowaniem z myślą o klientach – doradzając im, dbając o sklep, dbając o porządek w nim. A można wybrać przeciętność i po prostu podawać towar z półek z dąsem pod nosem.

      • Eckhart

        Zgadzam się całkowicie. Zamykanie swojego twórczego strumienia prowadzi do nerwicy.
        Tak rozumiana przeciętność wynika z narzucenia sobie niskich standardów – czy to z lenistwa, czy z lęku.

        • Właśnie tak to rozumiem. Można siedzieć całymi dniami na ławce, jak Eckhart Tolle, ale w jakimś konkretnym celu – chociażby po to by lepiej zrozumieć samego siebie oraz świat wokoło. Bardziej świadome życie prowadzi do wychodzenia z przeciętności.

Back to Top ↑