Motywacja Pandora

Opublikowano 18 lutego 2014 | przez Paweł Montwiłł

0

Jak Pandora przetrwała 300 odmów od potencjalnych inwestorów?

Wyobraź sobie, że masz pomysł na biznes, zbierasz zespół, inwestujesz oszczędności i zaczynasz działać. Opracowujecie produkt i wiesz, że minie jeszcze wiele miesięcy zanim wystawisz pierwszą fakturę. Potrzebujesz więc funduszy, które pozwolą przetrwać najtrudniejszy czas.

Co robisz? Zwiększasz limity na kartach kredytowych, pożyczasz pieniądze od rodziny, i znajomych i zaczynasz szukać inwestora. W przypadku projektów internetowych swoje pierwsze kroki kierujesz do funduszy inwestycyjnych Venture Capital (inwestycje wysokiego ryzyka).

Start tuż przed pęknięciem internetowej bańki

Podobnie było z założycielami firmy Savage Beast Technologies, oferującej kiosk muzyczny on-line (kilka lat później firma zmieniła nazwę na Pandora Media). Firmie udało się pozyskać pierwszą rundę finansowania jeszcze przed pęknięciem internetowej bańki w 2001 roku (dotcom crash). Pieniądze wystarczyły im na rok działalności a sprzedaż nie pokrywała kosztów. Co gorsza, przyjęty model biznesowy oparty o licencjonowanie nagle przestał mieć rację bytu ze względu na upadające portale internetowe.

Tim Westergren, jeden z założycieli opowiada jak zaczęli pukać do drzwi funduszy po drugą rundę finansowania. Był to już jednak okres, w którym inwestorzy sceptycznie patrzyli na wszelkie internetowe projekty.

No i zaczęło się – pierwszy inwestor, drugi, piąty, dziesiąty – wszędzie słyszał odmowy. Trzydziesty, czterdziesty… każda kolejna rozmowa musiała być coraz bardziej bolesna, ponieważ wierzysz w produkt, który ma swoich odbiorców i masz zespół, który stoi murem za Tobą, ale nie jesteś w stanie pozyskać finansowania by wypłynąć na szerokie wody.

Z każdą kolejną porażką by pozyskać tak potrzebne fundusze widmo zamknięcia firmy staje się coraz bardziej realne. Przy setnym „Nie” usłyszanym od kolejnego VC, Tim zapewne miał wątpliwości co do szansa na powodzenie projektu, choć jak przyznaje, sam proces zarażania pomysłem kolejnych inwestorów był dla niego ekscytujący.

Każdy z nas miałby nieprzespane noce myśląc: „Coś musi być nie tak z tym produktem! Może to ja czegoś nie widzę? Może to ze mną jest problem?”

Gdy tak wiele wkładasz w przedsięwzięcie nieuniknione jest utożsamianie się z nim i traktowanie porażek projektu osobiście.

„Może jestem obłąkanym gościem, który wymyślił fajny projekt, ale bez modelu biznesowego? Albo nie dożyję czasu, w którym ten model będzie miał rację bytu!”

W końcu tyle razy obserwowaliśmy rozwiązania wyprzedzające o dekadę realia rynkowe.

Po 100 odmowach większość ludzi złożyłaby broń. Przy największej wewnętrznej motywacji można stracić wiarę w swój pomysł, gdy 100 rasowych inwestorów odsyła cię z kwitkiem. Ludziom, którym udaje się w życiu biznes często zaczynają tam, gdzie inni kończą. Podobnie było i tutaj.

Westergren się nie poddał, mimo że cały zespół zaczął stąpać po cienkim lodzie. W pewnym momencie wszyscy zgodzili się pracować za darmo zakładając, że w przypadku finansowania dostaną zwrot różnicy w zarobkach i udziały. Potrzeba bardzo zgranego zespołu i niebywałych zdolności przywódczych by po setkach odmów od potencjalnych inwestorów zachęcić ludzi do dalszej wytrwałości, cierpliwości i pracy za darmo.

Ten trudny czas ciągnął się aż przez 2,5 roku.

Tim Westergren kontynuował swoje wycieczki po VCs bo cały czas wierzył w pomysł oraz miał świadomość kiepskiego timingu – fundusze starały się przeżyć a branża muzyczna, w której działali nie miała się za dobrze.

Po ponad 300 odmowach wreszcie otrzymał długo oczekiwany zastrzyk gotówki. Spłacił długi, zwrócił wypłaty obiecane pracownikom i uzyskał fundusze pozwalające mu rozwinąć firmę do ponad 100 pracowników.

Wytrwałość, zdolność adaptacji i mocny zespół

Oprócz wytrwałości, która jest kluczowa u przedsiębiorców, bardzo istotna jest też umiejętność adaptacji do zmieniających się warunków rynkowych. Ta elastyczność pozwoliła firmie z USA zmienić całkowicie model biznesowym ze sprzedaży licencji na uruchomienie własnej usługi radia internetowego. Trzeba też było zgranego zespołu, który podjął się tak karkołomnego i ryzykownego zadania.

Wytrwałość, elastyczność i zgrany zespół to trzy kluczowe czynniki, które pozwoliły Pandorze przetrwać i osiągnąć sukces zyskując 70 milionów aktywnych użytkowników!

Obejrzyjcie wywiad, w którym Tim opowiada sporo o tym jak motywowali się przez te wszystkie lata, gdy pracowali za darmo wierząc w pomysł i wspierając się wzajemnie.

 

Można dyskutować, że w polskich realiach dużo trudniej o pozyskanie funduszy od VC, o czym wspominał w wywiadzie Tomasz Karwatka, i takie brnięcie w długi młodej firmy byłoby nieodpowiedzialne. Ważniejsze jest tutaj jednak spojrzenie na wytrwałość Tim’a, który w coraz bardziej beznadziejnej sytuacji, wydawałoby się bez wyjścia, uparcie dążył do celu. Akurat w ich przypadku to się opłaciło.

Tagi:


Podobał Ci się wpis? Kliknij poniżej :)

  




Back to Top ↑