Ludzie food

Opublikowano 27 stycznia 2015 | przez Paweł Montwiłł

2

Jak promować zdrowe odżywanie i dostać się na stronę główną wykop.pl?

Jest wiele sposobów na promocję swoich artykułów w Sieci. Portale społecznościowe to jeden z nich. Gdy jednak chodzi o zaistnienie na stronie głównej serwisu Wykop.pl, gdzie promowane są najciekawsze znaleziska, to sprawa staje się prawdziwym wyzwaniem.

Trzeba przede wszystkim wpisać się w oczekiwania wymagającej społeczności, która szybko wyczuje tanie chwyty, komercję czy puste treści klikając w przycisk „zakop”.

Wielu walczyło o to by znaleźć się na stronie głównej tego serwisu i zafundować sobie tym samym blisko 20 000 wejść. Jest jednak ktoś, komu się to udało 4 krotnie i to na przestrzeni 4 miesięcy.

Tym kimś jest Mateusz Żłobiński, który na co dzień jest mężem, ojcem i grafikiem, a od kilku miesięcy próbuje swoich sił w publikowaniu w Internecie. Założył bloga „szesnaście zasad szczęśliwego życia” (16zasad.pl) by promować pozytywne wzorce w sferze zdrowia, relacji i rozwoju.

Mateusz Żłobiński - 16zasad.pl

Czytając wywiad dowiecie się:

  • jak obecność na stronie głównej wykop.pl przełożyła się na odwiedziny oraz stałych czytelników na jego blogu,
  • zapoznacie się ze sporą dawką statystyk dotyczących jego kampanii,
  • poznacie najlepsze rady dotyczące doboru treści publikowanej na Wykopie,
  • dowiecie się kto może szczególnie zyskać promując swoje treści w tej społeczności,
  • jakie zmiany w życiu Mateusza wpłynęły na to, że zaczął dzielić się swoimi doświadczeniami.

Paweł Montwiłł: Mateusz, co działa na Wykopie? Jakie wnioski wyciągnąłeś porównując wpisy, które trafiły na główną z tymi, które tam nie trafiły?

Mateusz Żłobiński: Według mnie tematami, które zawsze cieszą się powodzeniem na wykopie są: polityka, kontrowersje, bardzo przydatne rzeczy i ciekawostki podane w prostej, najlepiej graficznej formie.

To by też potwierdzało, które moje teksty weszły na „główną” wykopu – kontrowersyjny tekst o 5 nieuczciwych firmach, mocny tekst o Farmio i ich manipulacyjnych reklamach, dostał się też tekst, w którym udostępniałem przydatny organizer, który można samemu wydrukować w domu oraz ostatnio tekst z graficznym przedstawieniem 15 najlepszych źródeł witaminy C.

Udzielam się na wykopie od 6 lat i promuję na nim nie tylko swoje teksty, lecz również wiele innych. Bardzo ciężko jest wypromować  nawet bardzo wartościowe artykuły, które jednak nie zawierają w sobie żadnych kontrowersji i nie przynoszą wielu emocji. Widziałem wiele rewelacyjnych treści dodawanych na wykopie, które u blogerów miały tysiące polubień, a które w tym serwisie ginęły po kilkunastu minutach.

Ma to pewnie związek z tym, że zamieszczony na wykopie tekst ma ok. 2 godzin czasu na bycie zauważonym – jeśli w tym czasie nie zostanie zaplusowany przez 5–10 osób, zniknie i nigdy nie będzie mógł być ponownie dodany.

Stąd górują coraz częściej łatwe i proste formy, teksty mało wymagające, grafiki, zdjęcia lub filmy. Im więcej emocji podanych w prostszej formie, tym lepiej. Może to wynikać m.in. z bardzo młodego wieku dużej grupy wykopowiczów.

PM: Społeczność wykopu jest  wymagająca co do treści. Z jakim odbiorem wpisów spotkałeś się w komentarzach?

MŻ: Społeczność wykopu jest faktycznie często krytyczna i nierzadko agresywna w komentarzach. Osobiście spotkałem się jednak z dobrym odbiorem, oczywiście zdarzają się negatywne opinie, ale są zdecydowanie w mniejszości. Przy wpisie z nieuczciwymi firmami jedynym problemem było to, że musiałem wiele wiadomości zedytować usuwając z nich wulgaryzmy – nie mogłem pozwolić sobie, żeby ktokolwiek obrażał opisane firmy, no i generalnie unikam negatywnego słownictwa na blogu.

Z najmilszym odbiorem i wieloma podziękowaniami spotkałem się przy wpisie, w którym udostępniałem za darmo szablon organizera – i tu sprawdza się odwieczna prawda – jeśli chcesz, żeby inni byli dla Ciebie dobrzy, bądź dobry dla nich 🙂

PM: Ile, mniej więcej, % ruchu wygenerowanego przez wykop wróciło do Ciebie samodzielnie na stronę?

MŻ:  Podam na przykładzie wpisu o 5 nieuczciwych firmach. Był to tekst zamieszczony po niecałych 3 tygodniach od założenia bloga, nie prowadziłem jeszcze żadnej promocji bloga i praktycznie 95% wejść było z wykopu, stąd mogę dobrze ocenić jaki wpływ miał na bloga ten tekst.

Od tamtego momentu na wykop dostały się jeszcze 3 moje wpisy i wszystkie miały bardzo podobny wpływ na statystyki bloga.

PM: Możesz podać tytuły pozostałych wpisów, które znalazły się na głównej i ile miały „wykopów”?

MŻ: Tekst „Jajka bez GMO…” wykopało 640 osób, wyświetliło na wykopie ok. 35,5 tysiąca. „Uniwersalny organizer do pobrania” wykopało 597 osób, wyświetliło ok. 32 tysięcy, natomiast tekst „15 najlepszych źródeł witaminy C” wykopało 612 osób, wyświetliło natomiast na wykopie ok. 46 tysięcy osób. Jeśli chodzi o wejścia na mój blog, w przypadku tych trzech wpisów wyglądały podobnie – za każdym razem weszło na blog ok. 20 tys. unikalnych czytelników.

Tekst o 5 nieuczciwych firmach „wykopało” ponad 2250 osób, a wyświetliło na wykopie ponad 120 tys., był więc to jeden z najpopularniejszych tekstów na wykopie w ciągu całego roku. Z wykopu tekst odwiedziło ok. 46 tys. osób, z czego 90,1% odwiedziło stronę i… wyszło nie czytając żadnego innego tekstu. Można więc zakładać, że aż 41 450 osób nie było w ogóle zainteresowanych moim blogiem.

Ile osób wróciło? Mogę to zobaczyć np. po liczbie rejestracji na portalach społecznościowych i w czytnikach RSS. Jest to około 250 osób. Jednak ani jedna nie została komentatorem innych moich tekstów. Oczywiście pozostają jeszcze osoby, które mogły dodać stronę po prostu do zakładek – tej liczby nie jestem jednak w stanie sprawdzić.

PM: Jaki wzrost fanów zarejestrowałeś na poszczególnych mediach społecznościowych?

MŻ: Na Facebooku przybyło mi ok. 200 fanów, na Twiterze 3 obserwujących, w Feedly zaczęło mnie śledzić 30 osób, a na Bloglovin 3.

Chciałbym tutaj też zwrócić uwagę na fakt, że osoby te przybyły dopiero po wypromowaniu tekstu na Facebooku. Wykopowicze zaczęli klikać w „lubię to”, co spowodowało dopiero po pewnym czasie lawinę polubień i 66 udostępnień – fani na Facebooku przybyli więc po tym, gdy już wykopowicze zdążyli o nim zapomnieć. Ciekaw jestem, jak wpłynęłaby na liczbę polubień i liczbę fanów sama reklama tego tekstu na Facebooku – i jak to może się przełożyć finansowo, czy np. 100 zł na Facebooku dałoby tyle samo czytelników co 100 tys. wejść z wykopu? – przykładowo. Na pewno to sprawdzę.

PM: Gdy przeczytałem Twoj wpis o „5 nieuczciwych firmach” to miałem mieszane uczucia. Z jednej strony zgadzam się z Tobą, że firmy produkujące artykuły spożywcze do bólu wykorzystują marketing i grę pozorów byśmy postrzegali je jako zdrowsze i lepsze niż w rzeczywistości są (często ten rozdźwięk jest przerażająco duży). Z drugiej jednak strony, w samym tytule używasz bardzo odważnych sformułowań „nieuczciwe firmy”, „manipulacje”, a w samym tekście „zostałem oszukany”. Nie miałeś poczucia, że może idziesz zbyt kontrowersyjnie? Że za bardzo oskarżasz i „dostaniesz odłamkiem”? A może to jedyny sposób by się przebić z ważnym przekazem wywołując emocje?

MŻ: Pisałem tak, jak czułem. Czy uczciwą można nazwać firmę, która umyślnie bardzo wyraźnie sugeruje (tekstem na butelce i całą kampanią reklamową), że olej jest tłoczony na zimno – podczas, gdy jest on filtrowany na zimno na etapie butelkowania? Tu nie chodzi już o dobry marketing, koloryzowanie produktu itp., to jest bardzo duża manipulacja, która niszczy zdrowie zwykłych ludzi, którzy się na to nabierają.

Nie napisałem jednak bardzo krytycznie o tych firmach. Było to raczej spojrzenie na wszechobecną manipulację firm, którą ja uznaję jako nieuczciwą i na którą nie wyrażam zgody. Nie skreślam też tych firm, jeśli stworzą produkty, które będą służyć zdrowiu ludzi, chętnie sam je zareklamuję 🙂

PM: Dla kogo wykop to dobre miejsce na akcje promocyjne, a kto powinien unikać tego medium?

MŻ: Według mnie zawsze warto się promować gdzie tylko się da – im więcej osób nas zauważy, tym lepiej. Obiektywnie jednak patrząc, na Wykopie jest bardzo zamknięta społeczność, bardzo przywiązaną do… Wykopu. Jeśli chcesz tworzyć społeczność (co jest najważniejsze w przypadku blogów), nie masz co liczyć na społeczność wykopu.

U mnie przy 46 tys. osób, które weszły na mój wpis, jedyną osobą, która od tamtego czasu ponownie skomentowała jakiś mój wpis jesteś Ty, Pawle 🙂

PM: O, nie wiedziałem, że jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę!

MŻ: Według mnie warto promować się na Wykopie, gdy zależy nam głównie na ilości odbiorców np.:

  • gdy mamy duży serwis, w którym zarabiamy na wyświetleniach każdej strony,
  • gdy zbieramy fundusze w jakimś szczytnym celu (społeczność wykopu jest w tym wypadku bardzo pomocna),
  • gdy mamy jakiś problem, zostaniemy oszukani lub gdy np. zniknie nam bliska osoba – tutaj również społeczność wykopu jest bardzo pomocna,
  • gdy chcemy wypromować bardzo innowacyjny produkt, który przypadnie wykopowiczom do gustu (plusem wykopu jest to, że śledzą go tradycyjne media – innowacyjny produkt, który cieszyłby się dużą popularnością na wykopie, mógłby zostać przedstawiony np. w tradycyjnych mediach),
  • świetnie też sprawdzi się w przypadku kampanii wyborczej, bo społeczność, w której temat ten jest zawsze na samej górze – o ile dana partia ma konkrety – może śmiało startować na wykop, nawet jak nie jest to KNP (który ma wśród wykopowiczów ogrom zwolenników :),
  • lub ogólnie ujmując, w przypadku gdy potrzebujemy szybkiej reakcji czytelników – tu i teraz – wiedząc, że za chwilkę wyjdą ze strony i nigdy nie wrócą; tak więc świetnie mogłyby się sprawdzić linki afiliacyjne, oferta sprzedaży produktu lub jak pisałem wyżej pomoc finansowa.

W jakich przypadkach wykop jest mało pomocny?

  • gdy chcemy budować społeczność – czyli w przypadku np. blogerów
  • gdy chcemy zyskać stałych czytelników

PM: Czy Wykop może wynieść bloga na wyżyny popularności?

MŻ: Zobaczmy krótkie obliczenia. Przypuśćmy, że raz w miesiącu uda nam się stworzyć wpis, który będzie jednym z najpopularniejszych tekstów na wykopie i przybędzie nam 250 czytelników (optymistycznie załóżmy, że wszyscy regularnie będą nas odwiedzać). Po roku będziemy mieć 3000 czytelników. Miminalną liczbę czytelników, która pozwoli na zarobki na blogu uzyskamy dopiero za co najmniej 10 lat.

Wykop może być, według mnie, dodatkowym medium promującym teksty, ale na pewno świata dzięki niemu nie zwojujemy. A na pewno nie stworzymy społeczności – ani jedna osoba z wykopu nie udziela się teraz w innych tekstach na moim blogu (mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem :))

PM: Czy dostanie się tekstu na Wykop przyniosło Ci inne korzyści oprócz odwiedzin i nowych fanów?

MŻ: Może być pomocny w spotykaniu pojedynczych wartościowych osób, co może zaowocować fajnymi możliwościami. Choćby ten tekst powstał dzięki temu, że Ty Pawle zobaczyłeś mnie na wykopie.

PM: Tak, to prawda! Często zaglądam na wykop.pl bo społeczność znajduje czasem prawdziwe perełki.

MŻ: Dużym plusem jest również to, że mój blog zaistniał szerzej w internecie. O wiele łatwiej jest go teraz wypozycjonować.

Dla wielu jednak Wykop może być pomocny w zdobywaniu ciekawych partnerów biznesowych. Gdy na Wykop dostał się mój tekst z darmowym organizerem, kilka firm zgłosiło się do mnie z propozycją współpracy i chęcią kupna gotowych organizerów. Zgłosiły się również serwisy, które proponowały mi współpracę i pisanie dla nich tekstów.

PM: Przyjąłeś którąś z ofert współpracy?

MŻ: Mam jasne plany odnośnie bloga i żadna z propozycji mi nie odpowiadała. Jeśli chodzi o pisanie dla innych serwisów – szczerze mówiąc szkoda byłoby mi oddawać bardzo przydatne teksty – po prostu wolę je mieć u siebie, nawet jeśli teraz na tym nie zarabiam.

Szybciej zgodziłbym się na współpracę z czasopismami drukowanymi – przy takiej współpracy mógłbym np. zastrzec, że po 3-4 miesiącach mogę opublikować je u siebie na blogu.

Jeśli chodzi o sprzedaż organizerów, docieram blogiem jeszcze do zbyt małej liczby osób, żeby się to choć trochę opłacało. Myślę jednak, że nawet gdyby się to opłacało, nie byłbym zainteresowany, po prostu mnie to nie kręci.

PM: Na koniec, chciałbym krótko przybliżyć czytelnikom Twoje motywacje związane z prowadzeniem bloga. W jednym z wpisów opublikowałeś taki fragment: „Moje życie jeszcze 5 lat temu wyglądało całkiem inaczej. Brak sił, zagubienie, otyłość, nałogi, nerwica i dążenie do sukcesu w poszukiwaniu szczęścia. Zmiany, które dokonałem były główną inspiracją m.in. do założenia tego bloga. O tym właśnie chciałbym Wam teraz opowiedzieć.” Czy dostrzegasz już pierwsze symptomy tego, że Twoi czytelnicy wychodzą z problemów, których Ty doświadczyłeś w przeszłości?

MŻ: Jeśli chodzi o czytelników bloga, otrzymałem pojedyncze maile z podziękowaniami. Kilka osób zyskało dużo czasu dzięki mojemu organizerowi, kilka osób podziękowało mi też za polecane książki, które i im się przydały. Nie widzę jeszcze wielu takich symptomów u swoich czytelników, widzę je jednak w swoim otoczeniu.

Mój sposób żywienia sprawił, że wiele osób zaczęło lepiej się odżywiać, zwracać uwagę na to co jedzą, kilka osób rzuciło też palenie. Po wpisie ze źródłami witaminy C moi znajomi zaczęli masowo kupować żółtą paprykę. Nawet moja żona następnego dnia kupiła paprykę, żebym zrobił z niej sok. Nie liczę już też ile osób kupiło za moją namową wyciskarki, oj dużo.

PM: Jakie masz plany na najbliższe dwa lata? Książka? Kanał na YouTube?

MŻ: Odnośnie działalności blogowej – mam dwa główne plany. Pierwszy, to przejście na specjalizację i pisanie o najważniejszym dla mnie temacie i o tym, co mnie najbardziej rusza, czyli o żywieniu.

Dlatego 16zasad.pl będzie za ok. 2 tygodnie przekierowywało na nową domenę salaterka.pl. Zostaną na nią przeniesione wszystkie wpisy żywieniowe i będą się na niej ukazywały już tylko takie. Drugi plan to pojawienie się na Instagramie, rozwinięcie społeczności na Facebooku oraz ruszenie z Tweeterem 🙂

Książka i YouTube oczywiście są w planach, ale bardzo długoterminowych 🙂

PM: Mateusz, dziękuję za rozmowę i powodzenia z publikowaniem pod nową domeną!

Salaterka.pl

Tagi:


Podobał Ci się wpis? Kliknij poniżej :)

  




  • Bardzo fajny i ciekawy artykuł, który potwierdza obserwacje wielu blogerów na temat działania wykopu. Gratuluję też odwagi – mnie po kilku tygodniach pisania bloga nie przyszedłby do głowy taki pomysł, choć może również dlatego, że z wykopu nie korzystam prawie wcale.

    • Mateusz ma rozmach! Bardzo energicznie rozpoczął swoją przygodę z blogowaniem stosując od początku sprawdzone praktyki m.in. opisywane przez Tomka Tomczyka w swoich książkach.

Back to Top ↑