Ludzie Michał Śliwiński

Opublikowano 29 sierpnia 2014 | przez Paweł Montwiłł

2

Wywiad z polskim guru produktywności, Michałem Śliwińskim

Michał Śliwiński robił internety zanim stało się to modne. I to z rozmachem – od USA aż po Japonię. Od lat rozwija wirtualną firmę, o której marzył i żyje jak prawdziwy biznesowy nomad. Czytelników swojego bloga edukuje w iście amerykańskim stylu – od tego jak spakować się w małą walizkę na wyjazd w delegację aż po organizację swojego biura by pracowało się efektywnie. Sam określa się mianem The Productivity Guy.

Na liście osób, z którymi przeprowadził wywiad w ramach Productive Magazine znaleźli się najlepsi eksperci przedsiębiorczości i produktywności – David Allen, Guy Kawasaki, Michael Hyatt czy Jason Fried. Dziś sam odpowiada w wywiadzie na pytania o swoich początkach i o tym, że można sprzedawać swoje rozwiązania na rynku globalnym zaczynając w kraju nad Wisłą.

Paweł Montwiłł: Michał, prowadzisz styl życia typowy dla internetowego przedsiębiorcy – stworzyłeś aplikację w modelu SaaS, promujesz ją na blogu, twitterze, facebook’u, udzielasz się w sferze produktywności wydając magazyn Productive Magazine, udaje Ci się przeprowadzić wywiad z takimi osobami, jak Leo Babauta, Gretchen Rubin czy Jason Fried. Do tego latasz po świecie, spotykasz się swoimi klientami i entuzjastami produktywności. Czy od zawsze chciałeś tak żyć i pracować czy może najpierw przyszedł pomysł na aplikację a lifestyle wypłynął naturalnie?

Michał Śliwiński: Zawsze marzyłem o takim życiu. Studiowałem zarządzanie biznesem i moja praca magisterska była o wirtualnych przedsiębiorstwach i telepracy. Był tam cytat „Praca to nie jest miejsce, do którego idziesz, ale rzeczy, które robisz”. Kocham ten cytat i samą ideę, że mogę spakować mojego laptopa, iść gdzie chcę i pracować gdzie chcę. Dokładnie taki styl pracy udało mi się osiągnąć. Kiedy skończyłem studia nie poszedłem do pracy do żadnej firmy, pomimo że wielu ludzi doradzało mi bym wpierw spróbował pracy w korporacji. Wziąłem laptopa i zacząłem pracować dla moich klientów, próbując tworzyć rożne aplikacje i startupy. Po kilku próbach Nozbe mi się udało. Ale zawsze chciałem mieć właśnie taki lifestyle. Dla mojej żony jest to bardzo wygodnie, gdyż ona pracuje na etacie a ja mogę pracować z dowolnego miejsca. Wraz z żoną kilkukrotnie zmienialiśmy miejsce zamieszkania ze względu na jej pracę i dla mnie nigdy nie było to problemem.

PM: Mówisz, że nie udało Ci się wiele projektów, ale Nozbe, aplikacja do zarządzania zadaniami i produktywnością okazała się strzałem w dziesiątkę. Jak doszło do tego, że zabrałeś się do jej zbudowania? Czy miałeś problem z zarządzaniem zadaniami i nie było odpowiedniego rozwiązania na rynku?

MŚ: Nozbe powstało tak naprawdę dwa lata przed jej oficjalnym uruchomieniem, już w 2005 roku. Napisałem pierwszą wersję w weekend w PHP i MySQL na własne potrzeby. Na szczęście nikt jej nigdy nie zobaczył bo nie była zbyt piękna (śmiech). Dla mnie jednak spełniała swoją rolę. Po przeczytaniu książki „Getting Things Done” Davida Allena poczułem się bardzo zainspirowany by zbudować aplikację na potrzeby systemu GTD lub znaleźć rozwiązanie, które pozwoli mi realizować zadania. Testowałem różne narzędzia m.in. Outlooka i w końcu postanowiłem zbudować ją samemu. Używałem ją sam przez rok i potym okresie odkryłem trend Web 2.0 i zdecydowałem się podkręcić aplikację by lepiej działała i wyglądała.

Zdecydowałem się wtedy, że nie należy być samolubny i czas pokazać ją światu by przekonać się czy komuś się podoba i tak faktycznie się stało.

PM: Jakie masz przewagi konkurencyjne by mierzyć się z takimi rozwiązaniami jak chociażby Basecamp?

MŚ: Rzecz w tym, że ten rynek jest naprawdę duży. I jest miejsce dla 10 Basecampów i 20 Nozbe. Dla wielu aplikacji. Najlepszą zasadą budowania przewag konkurencyjnych jest tworzenie tego, co lubisz, tego, co kochasz. Przez tyle lat prowadzenia tego projektu praktycznie w ogóle nie dodawałem nowych funkcjonalności, których sam bym później sam nie wykorzystywał lub z których nie korzystałby mój zespół.

Od zawsze mieliśmy pasję do natywnych aplikacji dostępnych na komputerze a nie przez przeglądarkę. Dlatego stosunkowo szybko stworzyliśmy aplikację Nozbe na PeCeta i Maca.

To jest właśnie nasza strategia tworzenia przewag konkurencyjnych – robimy to, co sami najbardziej uważamy za najlepsze w danym momencie.

Są dwie funkcjonalności, przed którymi się bronimy by ich nie wdrożyć, a ciągle pytają o to klienci to priorytety 1,2,3 dla zadań. Nigdy tego nie wdrożymy, gdyż uważam, że jeżeli ktoś jest zajęty ustawianiem priorytetów dla zadań wtedy powinni znaleźć sobie lepsze zadanie do zrobienia. W Nozbe po prostu ustalasz priorytety poprzez przesuwanie zadań w górę i w dół. Twoim celem jest realizowanie zadań a nie organizowanie zadań.

PM: Skutecznie realizujesz model internetowego przedsiębiorcy na skalę globalną, który jest bardzo powszechny w Stanach Zjednoczonych jednak bardzo mało jest takich osób w tej części Europy. Jak myślisz z czego się to bierze? W końcu wszyscy mamy dostęp do tego samego Internetu a język angielski stał się powszechny?

Michał ŚliwińskiMŚ: W Polsce, Niemczech czy Francji ludzie koncentrują się najpierw na swoim kraju i tam chcą się przekonać jak się rozwija ich biznes. Wydaje mi się, że to jest nie najlepsze podejście.

Uruchomiłem Nozbe najpierw w USA w wersji angielskiej, a polską wersję 3 lata później. Byłem aktywny na amerykańskich blogach i forach na temat Getting Things Done. Żyłem w Polsce, ale działałem aktywnie na stronach za oceanem. Dlatego logiczne było dla mnie w pierwszej kolejności uruchomić coś dla tamtych odbiorców, z którymi wchodziłem w interakcję.

To jest sposób myślenia, który można by zaszczepić w Polsce. Jeżeli buduje coś dla gospodyń domowych, nie znaczy, że ma to być dla gospodyń domowych w Polsce. Gospodynie domowe mają te same problemy na świecie i potrzebują tych samych rozwiązań. Ograniczanie się tylko do Polski nie ma w tym przypadku sensu.

PM: Czyli jest to kwestia świadomości, mindsetu. Nasz jest często zbyt wąski. Myślimy w zbyt małej skali. Przedsiębiorczy w USA czy UK mają inne podejście. Są bardziej otwarci na skalę globalną.

MŚ: Znowu, wielu moich znajomych, którzy są świetnymi przedsiębiorcami bardziej myślą o tym jak zaistnieć w polskich mediach społecznościowych ignorując te globalne.

Nie ma się po co ograniczać. Pomyśl, jestem polskim przedsiębiorcą, który mieszka teraz w Hiszpanii, który sprzedaje swoją apliakcję w Japonii, USA i innych krajach. O to właśnie chodzi w Internecie i każdy może to osiągnąć. To nie jest tak, że jestem geniuszem. Każdy może to zrobić.

PM: Jeśli miałbyś wymienić jedną cechę, która jest niezbędna dla osiągnięcia sukcesu w Twojej dziedzinie, jaka by to była? 

MŚ: Mój ulubiony slogan to „Nigdy się nie poddawaj. Po prostu to zrób. Nike” (Never give up, Just Do It, Nike). To jest moje życiowe motto.

PM: W których krajach masz najwięcej klientów? Czy wciąż w USA?

MŚ: Japonia jest na drugim miejscu pod kątem liczby użytkowników Nozbe. Mamy też wielu użytkowników w Niemczech, Hiszpanii, Francji i oczywiście Polsce.

Czyli generalnie Europa nabiera tempa przy czy USA pozostają numer 1.

PM: Odwiedzasz sporo imprez w Europie promując GTD i swoje produkty. Jak to się przekłada na wzrost sprzedaży? W jakim celu latasz do Japonii?

MŚ: Głównym celem takich wyjazdów jest spotykanie się z moimi użytkownikami w ramach zorganizowanych eventów. Szczególnie, że pracuję na co dzień sam, to jest to dla mnie dodatkowa motywacja by spotykać się z ludźmi.

W wybranych miejscach miałem możliwość wystąpienia jako prezenter. Znam wielu blogerów, którzy piszą także o Nozbe, więc świetnie jest się z nimi zobaczyć i podziękować im. Oni mają też okazję poznać mnie i w ten sposób nawiązujemy relacje.

To zdecydowanie ładuje baterie – takie wzajemne wspieranie się.

To nie jest tak, że po takim wyjeździe do Tokio odnotowuję duży wzrost ruchu na stronie i sprzedaży.  Tu chodzi bardziej o relacje personalne, które dopiero długofalowo mogą przełożyć się na wymierny efekt finansowy. Chodzi też o pokazanie, że za projektem stoi konkretny człowiek.

PM: Jak wygląda Twój normalny dzień w pracy, organizacja zajęć, godzenie tego ze sprawami rodzinnymi? Ile godzin dziennie poświęcasz się zawodowo?

MŚ: Mam dwie córki, więc jest bardzo ciężko pracować za dużo, ponieważ one są wyjątkowe 🙂 Zazwyczaj wstaję dość wcześniej rano, około 6:00 rano. Realizuję zadania przez godzinę-półtorej tak, by później spędzić trochę czasu z rodziną przed rozpoczęciem dnia w moim domowym biurze. Jeśli pracujesz w domu, to dobrze jest czasami zmienić otoczenie, dlatego czasem wychodzę do różnych kafejek i pracuję stamtąd – zwykły internet mobilny wystarcza do wielu zadań.

Staram się zakończyć moją pracę o 17:00, gdyż to jest czas, kiedy żona wraca do domu. Wtedy już spędzam czas z rodziną. Zdarza się, że czasami pracuję po 21:00 kiedy dzieci już śpią, choć zazwyczaj spędzam ten czas z żoną.

Staram się generalnie upchnąć jak najwięcej zadań w ramach normalnych godzin pracy nie pozwalając rozproszeniom. Korzystam z techniki Pomodoro, którą rekomenduję. Rodzina jest dla mnie najważniejsza, szczególnie córki, które najbardziej potrzebują mojego czasu.

Mam oczywiście gorsze i lepsze dni, gdybym powiedział, że każdy mój dzień jest super produktywny to bym kłamał. Wiadomo, że wiele rzeczy wpływa na naszą produktywność jak np. pogoda dlatego, gdy nie jestem zbyt proaktywny to staram się wziąć za inny typ zadań.

PM: Patrząc na to jak wykorzystujesz najnowsze rozwiązania, jak chociażby Instragram, które umożliwia szybkie publikowanie zdjęć z telefonu komórkowego zastanawiam się czy jest to czysty pragmatyzm biznesowy czy po prostu lubisz testować nowe rozwiązania i gadżety? A może jest to połączenie obu?

MŚ:

Jestem geekiem, dlatego kocham nowe gadżety i „najgorszą” rzeczą dotyczącą mojej pracy jest to, że potrzebuje tych gadżetów przy rozwijaniu Nozbe. Lubię je testować i chętnie dzielę się z moim zespołem by też mogli je wypróbować.

Chodzi też o testowanie aplikacji – jak działają, co jest w nich unikalnego. Np. ludzie korzystają z Foresquare by się check-inować w wybranych miejscach, czego akurat nie lubię. Ale akurat chciałem się przekonać jak wygląda tweetowanie przy wykorzystaniu tego narzędzia, więc chętnie sprawdziłem je w działaniu.

Podobnie było z Instagramem – planowałem podzielić się zdjęciami, więc uznałem, że mogę je wykonać przy pomocy tej aplikacji.

A więc chodzi o oba aspekty – moje ciekawość geeka oraz praktyczne zbadanie produktów z perspektywy biznesowej. Jestem zachwycony jak świetną aplikacją jest Instragram oraz jakie możliwość daje Foresquare jeśli chodzi o granie.

PM: Jeśli chodzi o skuteczny marketing i sprzedaż swoich produktów – czy jest jakiś sekret dotyczący Twoich działań promocyjnych, którym możesz się podzielić?

MŚ: Jest jedna ważna rzecz – świetny produkt 🙂 No i pasja. Ponieważ jeśli coś budujesz, to ludzie powinni widzieć jak emocjonalnie odnosisz się do tego, co robisz. To jest tak, jak z Apple – korzystając z tych urządzeń możemy czuć pasję Steve Jobs’a, Johny Ive i wszystkich tych ludzi tworzących produkty tej firmy.

Tworząc aplikację Nozbe, Productive Magazine czy Productive Show, staram się pokazywać jak bardzo mi na tym zależy. Jeżeli ludzie płacą za Nozbe, to dlatego, że mi ufają. Muszę się upewnić, że jestem dla nich wiarygodny, że widzą moje zaangażowanie w samym produkcie oraz wszystkim, co robię.

Ostatnio z okazji moich 35 urodzin napisałem dla czytelników mojego bloga książkę „It’s all about passion!” – jest do ściągnięcia w wersji cyfrowej za darmo (ponad 6000 osób już do niej zajrzało) gdzie właśnie dzielę się moją historią i podejściem do pasji, oraz ukazuję pasję innych osób i jak im pomogła w realizowaniu celów.

PM: A więc pasja i zaangażowanie by tworzyć świetny produkt budują zaufanie. To jest to czego ludzie potrzebują. Nozbe sprzedaje się przede wszystkim dzięki poleceniom.

MŚ: Oczywiście używam innych technik jak program afiliacyjny, ale są one drugorzędne. Ludzie piszą o Nozbe bo są zadowoleni z produktu a nie dlatego, że prowadzę działania marketingowe.

PM: Magiczna formuła to pasja i wytrwałość, prawda?

MŚ: Tak. To właśnie buduje zaufanie. Jak jest zaufanie to będą wydawać dolary.

Rzecz w tym, że Nozbe kosztuje miesięcznie tyle co dwie kawy, ale wciąż są to pieniądze, które ktoś musi wydać.

Z drugiej strony, moi klienci czują się jak osoby inwestujące w moją firmą, bo tak faktycznie jest bo oni współpracują z Tobą.

PM: Udało Ci się przeprowadzić wywiady z wyjątkowymi ludźmi ze świata biznesów w USA. O który wywiad walczyłeś najbardziej by go przeprowadzić?

MŚ: Ciężko powiedzieć. Z każdym zaproszeniem do wywiadu poszło w miarę łatwo, aż sam byłem zdziwiony. Odpowiadali bardzo szybko. Kilka lat temu udało mi się przeprowadzić wywiad z Seth Godinem na Skype choć staram się prowadzić rozmowy na żywo jak chociażby z Jasonem Friedem z Basecamp. Z Sethem poszło normalnie. Po prostu napisałem do niego email, on się zgodził i przeprowadziłem wywiad.

Productive Magazine jest dosyć popularny i dostaję e-maile od czytelników, którzy sugerują z kim jeszcze warto byłoby przeprowadzić rozmowę.

Bycie redaktorem naczelnym magazynu internetowego jest najbardziej ekscytującą częścią tego całego przedsięwzięcia, gdyż mam możliwość kontaktu z tymi wszystkimi wspaniałymi ludźmi.

PM: To musiało być świetne uczucie trafić do biura 37signals/Basecamp z ich genialnymi wnętrzami a przede wszystkim poznać kluczowe osoby?

MŚ: 37signals/Basecamp odgrywało dla mnie bardzo ważną rolę przy tworzeniu Nozbe, szczególnie że inspirowałem się na jednym z ich rozwiązań (Backpack) i całym sposobie, w jaki prowadzą swój biznes np. mówienie „nie” dla wielu życzeń klientów dotyczących funkcjonalności. Wielu rzeczy się od nich nauczyłem, więc dla mnie wizyta u nich była szczególnym sposobem podziękowania za wsparcie i inspirację Jasonowi Friedowi, Davidowi czy Ryanowi.

PM: Jesteś fanem książek biznesowych. Co byś polecił czytelnikom z Twojej listy TOP10?

MŚ: Zdecydowanie polecił bym ksiązkę Tom Petersa „Reimagine” i „Outliers” Malcolma Gladwella, naprawdę dobre. I jest jeszcze taka książka, którą naprawdę chciałbym polecić. Nie jest bardzo popularna, ale jest naprawdę warta uwagi – Tom Peters „Little Big Things”. I książki o szczęściu są naprawdę ważne, bo o to przede wszystkich chodzi – książki Switch by Heath Brothers a druga to „Made to stick”. No i Norm Brotzki „Big Knack” o biznesie, która jest bardzo wszechstronna i konkretna. Świetne nadaje się na początek.

Jest jeszcze “Tribal Leadership “, która jest rozpowszechniana za darmo.

PM: I ostatnie pytanie – jak widzisz Nozbe i swoją działałność za 3-4 lata? Jakie masz plany? Zamierzasz opublikować książkę? Prowadzić więcej szkoleń?

Michał ŚliwińskiMŚ: W tej chwili ruszamy z Nozbe 2.0 – przepisaliśmy aplikację Nozbe od początku, skupiając się przede wszystkim na platformach mobilnych. Ruszamy pod koniec września 2014 i mamy nadzieję „wejść na jeszcze wyższy poziom” z tą nową wersją Nozbe. Będzie dostępna od razu nie tylko jako appka webowa ale także jako appki natywne na Maca, Windowsa, Linuxa, Androida, iPada i iPhone’a. Zmieniamy przy okazji trochę model biznesowy na korzyść klientów. Generalnie będzie się działo.  Mam zaplanowany też jeden projekt na boku i chciałbym się przekonać czy on się sprawdzi. Wciąż jednak chcę się skupiać głownie na Nozbe. Im dalej idziesz, tym więcej rzeczy jest do zrobienia. Nigdy się to nie kończy. I to jest właśnie super.

Przy okazji rozwijam zespół, jest nas już kilkanaście osób, a musi być jeszcze więcej. Do tego dalej rozwijam Productive! Magazine – mamy już nie tylko globalny miesięcznik, ale też polską wersję Productive! Magazine Polska, japońską i hiszpańsko-języczną… i dochodzą kolejne. Wydamy też niedługo Nozbe Magazine dla naszych klientów.

Jeśli chodzi o mnie, to chcę przede wszystkim prowadzić dalej obecny tryb życia robiąc to, co kocham.

PM: Michale, bardzo dziękuję za ten wywiad!

Blog Michała Śliwińskiego – http://michaelsliwinski.com/

Tagi:


Podobał Ci się wpis? Kliknij poniżej :)

  




  • Dzięki Pawle za ten wywiad! Używam Nozbe od jakiś trzech tygodni prywatnie, a od dwóch tygodni wspólnie z zespołem sensity.pl oraz z żoną. Żona twierdzi, że to narzędzie zrobione przez facetów i dla facetów. „Ona o wszystkim pamięta i go nie potrzebuje”, ale mnie na szczęście zadania wpisuje. Mam wrażenie, że przez ten czas moje życie nabrało tempa. Wcześniej wiele spraw wylatywało mi z głowy, do wielu podchodziłem jak do jeża. Cały czas jeszcze porządkuję moje „inboxy”, ale skrzynkę e-mail mam już prawie pustą! 😉 Wierzę, że będzie tylko lepiej.
    Mam bardzo podobne wartości jak p. Michał. W podobny sposób staramy się budować sensity.pl. Cieszę się, bo jego przypadek jest dowodem, że dzięki budowaniu biznesu na wartościach można odnieść sukces. Już nie mogę doczekać się zapowiedzianych zmian na koniec września! Wg mnie dopracowania wymaga system powiadomień, zwłaszcza przy pracy grupowej.
    Przekaż proszę ode mnie p. Michałowi podziękowania za to co robi! Przekaż mu też proszę jeden temat do refleksji ode mnie: jeśli to żona, nie córki, będzie dla niego najważniejsza, to córki będą najszczęśliwsze. Mam nadzieję że mi wybaczy tę uwagę, musiałem… 🙂
    Pozdrawiam gorąco!
    KW

    • Krzysztof, zapewne żona jest najważniejsza tylko to jego słodka tajemnica 🙂

      A co do samej aplikacji i sposobu prowadzenia biznesu, to zdecydowanie Michał jest przykładem człowieka, który przede wszystkim skupia się na działaniu i jego dewiza „Just do it” się sprawdza.

      Dzięki za komentarz.

Back to Top ↑