Lifestyle

Opublikowano 16 września 2014 | przez Paweł Montwiłł

0

Dlaczego się przepracowujemy i jak okiełznać stres w pracy?

Radzenie sobie ze stresem w miejscu pracy staje się coraz większym wyzwaniem dla pracowników i dla menadżerów. Łatwiej nie mają też przedsiębiorcy, którzy często w pojedynkę walczą o przetrwanie i rozwój swojego biznesu.

Nikt już nie próbuje ukrywać, że depresja czy wypalenie zawodowe to jedne z największych bolączek XXI wieku. Obrazuje między innymi to zjawisko fakt, iż w Polsce więcej osób popełnia samobójstwo niż ginie w wypadkach drogowych.

Chcąc poznać przyczyny tej sytuacji oraz dowiedzieć się jak sobie z nią radzić, przeprowadziłem rozmowę z Joanną Cierlicą-Nowaczyk, psychologiem poznawczo-behawioralnym, coach’em i trenerem biznesu. Od 17 lat wspiera firmy w rozwoju ich pracowników w różnych branżach i to skłoniło ją do uruchomienia Pogotowia w biznesie.

Paweł Montwiłł: Jak Polacy wypadają w radzeniu sobie ze stresem w miejscu pracy na tle innych nacji?

Joanna Cierlica-Nowaczyk

Joanna Cierlica-Nowaczyk: Jesteśmy jednym z najdłużej pracujących narodów w Europie. Chcąc nadgonić dystans do Zachodu, stawiamy sobie coraz bardziej wyśrubowane cele i poświęcamy czas potrzebny na regenerację i życie osobiste. Musimy być lepsi i płacimy za to najwyższą cenę.

Ze swoimi zasobami odporności psychicznej i możliwościami reakcji na stres jesteśmy nieprzystosowani do zmian, które wokół nas zachodzą. Przeciążenie i objawy psychosomatyczne się nasilają, bo mamy okres intensywnych zmian z epoki przemysłowej na poprzemysłową. Kondycja duchowa i psychiczna ludzi na całym świecie się pogarsza. Nie nadążamy za zmianami.

Można mówić o epidemii zaburzeń psychosomatycznych. Chcieliśmy dogonić Europę w standardzie codziennego życia. No i mamy piękne mieszkania, dobre auta, ale też podobną liczbę depresji, psychoz, samobójstw i brutalny rynek pracy.

PM: Czy jeśli chodzi o czynniki stresogenne, Polska ze względu na swój szybki rozwój w ostatnich 25 latach jest narażona na więcej czynników stresogennych?

JCN: Z powodu zaburzeń psychicznych leczy się dziś dwa razy więcej Polaków niż na początku lat 90. Większa liczba zachorowań wynika z narastania zagrożeń cywilizacyjnych.

Powierzchowne relacje z innymi ludźmi, osamotnienie, bezrobocie, emigracja zarobkowa, narastanie konkurencji w pracy, brak ochrony socjalnej – to wszystko przyczyny. W relacjach zaczyna dominować agresja będąca wynikiem osobistej frustracji, że „innym się udaje, a mnie nie”.

Podam Ci kilka liczb: między 1990 a 2004 częstotliwość rozpoznań zaburzeń psychotycznych (np. schizofrenii, psychozy) wzrosła o 85 %, a niepsychotycznych (czyli np. lękowych, związanych ze stresem) o 220% (Narodowy Program Zdrowia Psychicznego z 2009). Szacuje się, że na depresję choruje od 1,5 do 3 milionów Polaków, milion łyka leki antydepresyjne. Przed transformacją w 1989r. depresji i innych zaburzeń było mniej. Tempo życia było wolniejsze. Gdy życie przyspieszyło, pojawiło się uczucie lęku. Dajemy z siebie więcej niż możemy i jeśli ten stan trwa latami, to nie wytrzymujemy.

PM: Dlaczego zdecydowałaś się na otwarcie Pogotowia w biznesie?

JCN: Pogotowie powstało, bo było potrzebne.

WHO twierdzi, że główne zagrożenia zdrowotne dla Europy to zaburzenia emocjonalne i psychiczne. Nie choroby serca, nie rak. Depresja będzie w 2020 roku najpowszechniejszą chorobą, zapadnie na nią 20% populacji.

Zatem pomoc jest konieczna. Różnym formom wsparcia psychologicznego, jakiego udzielam menedżerom i ich pracownikom od dawna, nadałam nazwę Pogotowia w biznesie chcąc podkreślić unikalny charakter tych działań: wsparcie ma charakter interwencji, jest ograniczone do kilku spotkań z osobą czy osobami doświadczającymi skutków stresu lub będącymi w trudnej psychologicznie sytuacji.

Zamiast wysyłać pracownika, który stał się mniej efektywny czy wręcz trudny we współpracy i kontakcie, na szkolenie lub metodą prób i błędów próbować mu pomóc, pracodawca może mu zapewnić wsparcie psychologa, którego zadaniem jest rozpoznać problem i zaproponować taki rodzaj pomocy, który będzie najodpowiedniejszy w sytuacji pracownika.

Od kilku lat byłam angażowana przez moich klientów do takich właśnie zadań. Ich wspólnym mianownikiem było zawsze zaradzenie sytuacji, w której zalew emocji, konflikty, skutki stresu czy przeciążenia upośledzają efektywność pracownika. Nie zawsze przyczyny tkwiły w miejscu pracy, częściej wspierałam osoby przechodzące trudne chwile w życiu osobistym.

PM: Celem jest zawsze poprawa efektywności?

JCN: Z punktu widzenia pracodawcy wsparcie, jakiego udziela Pogotowie zmierzać ma do przywrócenia efektywności pracownika (lub grupy pracowników) upośledzonej przez stres czy zaburzenia z nim związane. I tak się dzieje. Na poziomie całej organizacji – poprzez programy służące zapobieganiu skutkom stresu, warsztaty, akcje edukacyjne – i na poziomie indywidualnym, gdy podczas kilku sesji otrzymuje wsparcie psychologa.

Jednak działanie Pogotowia to nie tylko doraźna pomoc służąca przywróceniu wydajności. Idea Pogotowia nawiązuje bowiem do pasjonującego mnie od lat tematu kapitału społecznego. Ludzie, którzy źle się czują nie potrafią współpracować, nie chcą się dzielić ani pomagać sobie nawzajem. Firma nie może wykorzystać tkwiącego w ludziach potencjału, jej konkurencyjność maleje. Dlatego troska o odporność psychiczną pracowników, pomoc w trudnych chwilach, to nie kwestia trendu czy biznesowych wyników.

W przypadku pojedynczego pracownika będącego w trudnej psychologicznie sytuacji lęki i poczucie niepewności powodują, że koncentruje się on tylko na sobie, przestaje myśleć przyszłościowo i prospołecznie. Powszechność takich odczuć prowadzi do bierności społecznej i ma to swoje konsekwencje w postaci niezdolności do współpracy, obojętności, braku inicjatywy i ambicji, w zaniku zaufania i przyjaznych odruchów. A to przekłada się na jakość życia nas wszystkich.

PM: Jak wygląda przykładowy program naprawczy w ramach Pogotowia w biznesie?

JCN: Wsparcie ma różne formy. Od programów wzmacniających odporność na stres pracowników (piszemy je, dopasowując do rzeczywistości firmy i pomagamy wprowadzić w życie), przez treningi relaksacyjne i poprawiające skuteczność komunikacji, aż po indywidualne sesje z pracownikami, którzy z różnych przyczyn znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej bądź zawodowej. Pracujemy wykorzystując metody terapii poznawczo-behawioralnej, która szczególnie nadaje się do leczenia depresji, stanów lękowych, napięć czy natręctw.

Niezwykle ważna jest edukacja: wiele osób np. kojarzy depresję wyłącznie z obniżonym nastrojem. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że kłopoty ze snem, utrata wagi niespowodowana dietą czy chorobą, krytyczne myśli na własny temat, zmęczenie, poczucie winy trwające przez okres przynajmniej 2 tygodni to objawy depresji. Zrozumienie stanu, w jakim się znaleźliśmy to pierwszy krok ku zdrowieniu. Dajemy osobom korzystającym z naszego wsparcia konkretne metody: techniki relaksacyjne, które można dyskretnie i natychmiast wykorzystać w pracy, ćwiczenia służące regeneracji i odbudowaniu odporności psychicznej – wszystko indywidualnie dobrane.

PM: Jak przejawia się przeciążenie? Jakie objawy powinny nas zaniepokoić? Kiedy należy zacząć uczyć się wypoczywania?

JCN: Gdy odczuwamy nieuzasadnione wysiłkiem fizycznym permanentne bóle mięśni i stawów. Świadczą one o tym, że żyjemy w nieustającym napięciu psychicznym. Kiedy budzimy się rano zmęczeni, choć wydawało się nam, że spaliśmy dobrze. Powodem jest ujemny bilans między wydatkowaniem energii i jej odzyskiwaniem.

Kiedy mamy kłopoty z zasypianiem mimo zmęczenia. Przyczyną są hormony stresowe w komórkach: adrenalina i kortyzol. Budzenie się w nocy, między 3 a 5, też jest symptomatyczne: to czas najgłębszego dołka energetycznego. Gdy nałoży się on na permanentne zmęczenie, poziom metabolizmu spada niebezpiecznie nisko. Obserwujmy też nasze reakcje: nadmierna drażliwość, wybuchowość to kolejne objawy alarmowe świadczące o tym, że organizm zaczyna oszczędzać resztki sił.

PM: Newsweek opublikował ostatnio artykuł o zatrważających statystykach dotyczących samobójstw w Polsce (ginie w ten sposób więcej ludzi niż w wypadkach drogowych) i ogromnej dysproporcji pomiędzy mężczyznami a kobietami, którzy targają się na swoje życie – 5193 mężczyzn i 903 kobiet (dane z 2013 roku). Mężczyźni też żyją w Polsce średnio 8 lat krócej niż kobiety. Gdzie należy upatrywać przyczyn takich sytuacji?

JCN: Samobójstwo staje się jedynym sposobem rozwiązania sytuacji beznadziejnych. Byle skończyć z życiem w zagrożeniu i napięciu. Dzisiaj więzi są słabe, pozostajemy sami z problemami psychicznymi. Kobiety chorują na depresję dwa razy częściej niż mężczyźni. Są obciążone taką liczbą zadań, że nie wytrzymują. Presja na sukces w pracy, dzieci, dom i często główny ciężar ekonomiczny dbania o rodzinę. Aby zapewnić najbliższym bezpieczeństwo, kobieta zdecyduje się na pracę za ledwo ponad 1000 złotych. Jest nastawiona zadaniowo.

Tymczasem większość mężczyzn definiuje swoją wartość, męskość, tożsamość nawet poprzez pracę. Jej utrata lub zagrożenie jest odbierana bardzo osobiście, mężczyźni tego nie wytrzymują. Pamiętajmy tez, że około 40% młodych Polaków wymaga finansowej pomocy rodziców. To ogromna część społeczeństwa, która żyje bez poczucia własnej wartości. To na wielu wpływa fatalnie wywołując obniżenie nastroju, aż wreszcie depresję.

PM: Gdzie i jak menadżer lub pracownik może szukać pomocy, gdy pojawia się problem ze stresem w miejscu pracy? Wewnętrznie firma często nie potrafi jeszcze poradzić sobie z tym problem.

JCN: Trzeba uświadomić sobie, że życie w napięciu rujnuje zdrowie i psychikę. Należy przede wszystkim nauczyć się jak najwcześniej odbierać sygnały świadczące o przeciążeniu i skutecznie na nie reagować. Jak to zrobić? Rozwijając świadomość ciała, w natłoku codziennych zadań i obowiązków nie odkładać naszych potrzeb na później, nauczyć się być dla siebie wyrozumiałym. Terapia poznawczo-behawioralna podsuwa konkretne metody dbania o siebie. Jest też szczególnie skuteczna w leczeniu depresji, lęków, natręctw. Dlatego należy zwrócić o pomoc do specjalisty – psychologa, psychiatry.

Od siebie dodam, że aby pomóc sobie samemu dbać o psychikę i odporność, trzeba patrzeć więcej na otaczający świat, a mniej na siebie, utrzymywać serdeczne relacje, rozmawiać z ludźmi i nauczyć się wypoczywać – wcześniej przyznając sobie prawo do odpoczynku. Tego życzę nam wszystkim

PM: Joanno, bardzo dziękuję za rozmowę.

Joanna Cierlica-Nowaczyk, psycholog, trener, współzałożycielka Zachodniopomorskiego Centrum Myśli i Terapii Poznawczo-Behawioralnej re-think&move.  Diagnozuje potencjał pracowników, prowadzi szkolenia i indywidualne sesje coachingowe dla menedżerów wszystkich szczebli. Specjalizuje się w wykorzystaniu skutecznych narzędzi psychologicznych na potrzeby biznesu. Zajmuje się wzmacnianiem kapitału społecznego w firmach i organizacjach oraz czynników przyczyniających się do poprawy relacji. Pracowała dla takich firm, jak: ING, Media Markt, Reiffeisen Bank Polska czy EY.

Tagi:


Podobał Ci się wpis? Kliknij poniżej :)

  




Back to Top ↑